Na pierwsze wakacje z przyczepą wybraliśmy się w 2015 roku jeszcze przed sezonem. Wybraliśmy Łebę i kemping Morski polecany na forach karawaningowych. Do pokonania mieliśmy ok 700 km. Z trójką dzieci nie lada wyczyn. Wyjechaliśmy na noc licząc na to że dzieci większość drogi prześpią, nic bardziej mylnego. Zafascynowane nocnym życiem, światełkami, i ciemnością miały oczy jak pięciozłotówki. Na szczęście dla głowy rodziny - nie marudziły, a czasem nawet zasypiały. Po długiej 12 godzinnej drodze dojechaliśmy. Kemping po prostu cud malina. Wszystko tak jak powinno być. Duże parcele ze wszystkimi przyłączami, mieszczą przyczepę, przedsionek i auto i jest jeszcze masa miejsca. Sanitariaty czyściutkie, ciepła woda non stop pod prysznicami i do mycia naczyń. Stanowiska do obróbki ryb, plac zabaw. Ośrodek duży i bezpieczny. W sezonie może być problem z miejscami, wiemy że niektórzy rezerwują konkretne parcele już w styczniu. Do morza bardzo blisko, ale do centrum daleko. ...